Przechodzimy od teorii do praktyki i to jest krok milowy w budowaniu silnej Polski

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

W opozycji każdy może sobie gadać, co mu się podoba i narzekać ile wlezie. Wilcze prawa politycznych krytyków naturalnie mają swoje ograniczenia, ale rzadko kiedy granice są pilnie strzeżone. PiS będąc partią opozycyjną zapewniał, że da się zupełnie inaczej prowadzić polskie sprawy, tak wewnętrzne, jak i zewnętrzne. Ludzi się temu prężeniu muskułów przyglądali z różnymi nastrojami. Jedni wierzyli, że każde słowo stanie się ciałem, inni odnosili się sceptycznie, a w skrajnych reakcjach było słychać to co zawsze – ciemnogród i oszołomy.

Po wyborach i kilku bataliach mogę się przyznać, że należałem do grupy środkowej. Znając polityczne realia nie miałem większych złudzeń, że opozycyjna narracja w zderzeniu z realną władzą przyniesie bolesne korekty. Z taką świadomością zaklinałem rzeczywistość w jednym celu. Trzeba było za wszelką cenę oderwać od żłobu największą patologię. Nic innego się nie liczyło i dlatego nie pisałem tak zwanych obiektywnych tekstów, ale produkowałem użytkowe manifesty, których zdaniem była realizacja jasnego jak słonce planu. Po wygranej PiS spodziewałem się gwałtownego zjazdu we wszystkich obszarach. Jednoczesne szarpnięcie się na reformę emerytalną, program socjalny 500+, walka z bankami i hipermarketami, to taki pakiet, który i optymiście wybiłby zęby. Normalna w trakcie kampanii strategia polegająca na rzucaniu zanęty wyborcom, zawsze się kurczy w chwili sprawowania władzy. A przecież to nie wszystko, bo w polityce zagranicznej Polska według zapewnień PiS miała wstać z kolan i nie dać się szantażować nikomu, kto działa wbrew polskiej racji stanu.

Więcej zalet, urody i pieniędzy i w ofercie matrymonialnej się nie znajdzie, mimo wszystko mamy do czynienia z małym cudem. Polityka Andrzeja Dudy i Beaty Szydło pokrywa się w 90% ze strategią Kaczyńskiego, która powstała na potrzeby kampanii wyborczej. Opowiadanie głupot, że PiS nie zrealizuje obietnic socjalnych, zwłaszcza programu 500+, jest tylko aktem desperacji ze strony pogubionej opozycji. Dziecko wie, że po takim numerze nastąpiłby rozkład rządzącej koalicji wywołany skrajnie negatywną reakcją społeczną nie do powstrzymania. Program zostanie i zresztą już jest realizowany, ale to akurat nie budziło moich wielkich obaw. Znacznie bardziej bałem się polityki zewnętrznej, bo tutaj żartów nie ma. Narażanie się światowym lalkarzom pociągającym za sznureczki, niesie znacznie większe konsekwencje niż rytualne prowokacje i medialne szopki w Polsce. Andrzej Duda i Beta Szydło są pilnowani zarówno przez lalkarzy, jak i przez własny najwierniejszy elektorat. Pierwsi oczekują takiej uległości, którą znamy od lat, drudzy dokładnie przeciwnych zachowań. Kaczyński wraz ze swoim sztabem musieli zacząć praktycznie stosować wizję polityki zagranicznej, co było gwarancją zadymy i zadymę wywołano. Założę się o grubą kasę, że do wczoraj większość wrogów Kaczyńskiego zacierała łapki, a i zwolennicy nie wierzyli, że na forum Parlamentu Europejskiego Beata Szydło po pierwsze wytrzyma presję, po drugie powtórzy dokładnie to samo, co PiS mówiło w kampanii wyborczej.

Dziś skończyło się gdybanie i marudzenie pesymistów, teoretyczne założenia stały się skonsumowanym faktem. Korzyści z tego przełomu są wielorakie. Cała opozycja podkuliła ogony i tylko bokser Szpilka w ostatnim czasie dłużej dochodził do siebie. PiS przekroczyło Rubikon i pokazało, że nie na gadaniu oprze swoją politykę, ale na rzeczywistym realizowaniu pomysłu na Polskę. Zapędzani do kąta i poniżani przez „Zachód” Polacy, na własne oczy zobaczyli, że ci europejscy komisarze to zwykli kierownicy GS-u, z których śmieje się kto chce. Polski polityk powiedział Europie, że nie ma najmniejszych powodów do wysłuchiwania i tym bardziej podporządkowania się rozmaitym bzdurom ideologicznym, które są przykrywką dla łupienia Polaków. Często odwołuję się do analogii ze świata prestidigitatorów i tym razem też nic lepszego do głowy nie przychodzi. Ludzie zobaczyli jak się wyjmuje króliki z kapelusza i nie da się tej wiedzy wymazać. Królowie europejscy są nadzy, Kaczyński miał rację, że to zgraja zgnuśniałych, sprzedajnych i niedorozwiniętych intelektualnie wyrobników, których grzechem byłoby nie ograć. Konsekwencja w działaniu przyniosła korzyść nie do przecenienia, PiS pokazało, że da się zrobić dokładnie to, o czym się wcześniej tylko gadało.

 

MatkaKurka, kontrowersje.net

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*