Cykl: Zagrożenia duchowe Cz.XVIII„Jak to się robi z proroctwami …czyli Nostradamus wiecznie żywy II”

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Obrazek: forum.nysa.pl

W tekście zatytułowanym „Nostradamus wiecznie żywy” przedstawiłem w skrócie historyczne realia i uwarunkowania, w jakich żył i działał Michel de Notredame ( Nostradamus ). I właśnie owe realia i uwarunkowania znajdowały wyraz w jego twórczości, przede wszystkim w zbiorach tzw. proroctw ( czterowierszy zgrupowanych w tzw. centurie). W tekście niniejszym chciałbym przedstawić sposoby manipulacji i przeinaczeń, do jakich uciekają się rozmaici autorzy, aby pod szyldem Nostradamusa zdobyć rozgłos  (i pieniądze).

I jak każde tzw.  „proroctwo” może zostać dopasowane do dowolnego zdarzenia, choćby nie mogło mieć z nim nic wspólnego. Zapewne wymyślanie takich sposobów i tricków interpretacyjnych świadczy o jakichś zdolnościach, ale na pewno nie proroczych. I oczywiście nie dotyczą one Nostradamusa.

Jako dobry przykład niech posłuży strofa 57 z 5 centurii, znana jako proroctwo przepowiadające lot balonu braci Montgolfiere.

Oto jej tekst spisany z fotokopii oryginalnego przedruku Bareste’a z 1555 r. :

LVII
Istra du mont Gaulsier & Aventin,
Qui parle trou advertira l’armée:
Entre deux rocs sera prins le butin,
De SEXT. mansol failir la renommee.

Niestety, współczesny  komputerowy edytor tekstu nie ma w czcionkach odpowiednika ówczesnej litery „s”, która, o ile nie występowała na końcu wyrazu, była bardzo podobna do czcionki litery „f”, tyle, że poprzeczka w literze „s” występowała jedynie z lewej strony.

A oto wersja tej strofy w jęz. starofrancuskim, z wydanej w 1672 r.  książki autorstwa
Theophilusa de Garencierés’a  pt.: „The true Prophecies or Prognostications of Michael Nostradamus” :

Istra du Mont Gaulsier & Aventine,
Qui par le trou advertira l’Armée,
Entre deux Rocs sera prins le butin,
De Sext. Mansol failir la renommèe.

Wersję tę Garencierés przetłumaczył  w ww. książce, napisanej w jęz. angielskim, w taki sposób :

„Wyjdzie na wzgórza Gaulsier i Aventine,
Ten, co przez otwór Armię zauważy,
Między dwoma Skałami łup zdobyty będzie,
Sext. Mansol sławę swą utraci.”

Garencierés skomentował powyższy tekst następująco :

„Gaulsier i Aventine to dwa z siedmiu wzgórz rzymskich, na które, jak się zdaje, uda się człowiek jakiś, by Armię przyuważyć, a Papież Sextusem zwany złupiony zostanie. Lecz znaczenie słowa Mansol wyjaśnić nie umiem.”

Pierwszy istotny błąd to zaliczenie Gaulsier do siedmiu wzgórz rzymskich. Aventine, owszem do nich należy, natomiast nazwa Gaulsier jest we Włoszech, a zwłaszcza w Rzymie, kompletnie nieznana.

Kolejny interpretator, którego wersja wciąż pojawia się w licznych publikacjach, to Vlaicu Ionescu, który w opasłym tomie zatytułowanym :”Nostradamus :  L’Histoire Secrète du Monde”  ( „Nostradamus: Tajemnicza historia świata.” ) doprowadził interpretację strofy 5/57 do tytułowego wydarzenia.

Aby osiągnąć założony cel, wprowadził wcale istotne poprawki do brzmienia strofy w wersji znajdującej się w książce Th. Garencierés’a.

W wyniku wprowadzonych „ulepszeń” V. Ionescu otrzymał wersję :

Istra de Mont GAULFIER & AVENTIN,
Qui par le trou advertira l’Armée.
Entre deux Rocs sera prins le butin,
De SEXT man. sol faillir la renommée.

Tylko z pozoru różnice są nieznaczne. Bo oto mamy de zamiast du, GAULFIER zamiast Gaulsier, AVENTIN zamiast Aventine, SEXT zamiast Sext,  oraz man. sol  zamiast Mansol. Ale czyż interpretator nie może dokonać żadnych, nawet drobnych poprawek? V. Ionescu wszystkie poprawki uważa za w pełni zasadne, chociaż tylko jedna z nich zgodna jest z wersją przyjętą za „editio princeps”, czyli wydaniem Benoista Rigauda z 1568 r. Ale i ona z jednym, jak się dalej okaże, wcale nie tak błahym wyjątkiem. Pisownia wyrazu „SEXT” w wydaniu Rigauda pisana jest dużymi literami, Ionescu też tak ją zapisał, ale u Rigauda po tym wyrazie jest kropka, zaś Ionescu ją opuścił. Istnieją dowody, że zarówno ta jak i pozostałe zmiany nie należą bynajmniej do drobnych, a ponadto zostały wprowadzone świadomie dla potwierdzenia z góry założonej tezy.

Dlaczego akurat takie zmiany wprowadził V. Ionescu?  Właśnie ta kwestia stanowi temat niniejszego opowiadania. Niestety, nie będzie to opowieść krótka, a to w myśl reguły, że aby sprostować niedorzeczności zgromadzone w czterech zdaniach nie zawsze wystarczy na to zdań czterdzieści. A bywa, że może być na to zbyt mało i czterystu zdań.

Po omówionej wyżej „przeróbce” czterowiersza, V. Ionescu interpretuje go, wedle znanej, skądinąd, metody „z polskiego na nasze”, następująco :

„Nadejdzie dzień, w którym armię francuską ostrzeże człowiek znajdujący się pod otworem pewnej maszyny zwanej Montgolfiere, i Rzym również wojnę prowadzić będzie, a w tym czasie Stolica Apostolska pozbędzie się dwóch wspierających ją opok. Chwała papieża z VI przy imieniu utracona zostanie.”

Do tych wyjaśnień niezbędne stają się kolejne, bardziej szczegółowe, których  V. Ionescu, oczywiście, nie skąpi :

„W czasie, gdy nowo wynaleziony balon umożliwi człowiekowi uniesienie się w koszu
doczepionym pod otworem, by poznać pozycje Austriaków podczas bitwy pod Fleuresem i powiadomić o nich armię francuską, i kiedy Republika prowadzić będzie wojnę z Italią, traktat w Tolentino ( 19 luty 1797 r. ) odbierze papieżowi Awinion,  a bitwa pod Venaissin we Francji i Italii rozszerzy się na prowincje Bolonii, Ferrary
i Romany. Niedługo potem ( 10 luty 1798 r. ) przyćmiona zostanie świetność panującego papieża Piusa VI, pozbawionego swej posiadłości i wtrąconego do więzienia. Umrze on w Walencji, obcym kraju.”

Imponujące, doprawdy, czegóż to można się doczytać w banalnym czterowierszu.

Stosując dosyć zawiłe wyjaśnienia, udało się  V. Ionescu, z wykorzystaniem „metody anagramowej”, przetworzyć pierwszy wers czterowiersza  :

ISTRA DU MONT GAULFIER ET AVENTIN

w coś następującego :

ETIENNe  De MONTGAULFIER AéRo-STaTI AVUs

I chociaż dla dodanych liter ( napisane z małej litery ) V. Ionescu nie podał uzasadnienia, „podrasowany” w taki sposób wers  przetłumaczył  jako :

“Étienne de Montgaulfier, l’ancêtre de l’Aérostat”

czyli

„Étienne de Montgaulfier, przodek balonu z gorącym powietrzem.”

Étienne jest imieniem młodszego z dwóch braci wynalazców. Interesujące jest również użycie określenia „przodek” w odniesieniu do relacji między człowiekiem i balonem. Ale najbardziej radykalną konfabulację stanowi rozdzielenie wyrazu Aventin w określenie „A-vent-in” ( czyli określenie dotyczące wiatru , franc. „vent’ ). W połączeniu z wyrazem „Mont” ( franc. „góra” ), na końcu którego w kolejnej „przeróbce” dostawia kropkę, sugerując, iż chodzi o skrót od słowa  „montage”, co świadczyć by miało o tym, iż Nostradamus chciał powiedzieć : „montage à-vent-in” tj. unoszony przez wiatr. Wypisz, wymaluj, to przecież dokładnie opisana zasada działania balonu.

Wypada przyznać, że jest to istotnie nadzwyczaj pomysłowa konfabulacja. Zwłaszcza, iż rzeczywiście zastosowano wynalazek braci Montgolfiére do obserwacji ruchów wojsk austriackich podczas bitwy pod Fleuresem ( 26 czerwca 1794 r. ), zwycięskiej dla wojsk francuskich dowodzonych przez młodego generała z Korsyki  o nazwisku Buonaparte, za przyczyną, jak niektórzy historycy utrzymują, zastosowania owego wynalazku.  Cóż to więc za idealnie „trafiona” przepowiednia.

I pomyśleć, że ta cała, tak misterna, spekulacja ma swoje źródło w błędzie zecerskim, czyli pomyleniu bardzo podobnych czcionek „f” i „s’, o czym było już wcześniej. Kluczowa pomyłka, o tak dalekosiężnych konsekwencjach, dotyczy wyrazu „Gaulfier”, w którym zamieniona została czcionka „s” na czcionkę „f”.
W poprzednich wiekach, przy stosowaniu ręcznego składu przez zecerów i drukarzy, były to często spotykane błędy. Dotyczyły również innych „lustrzanych” czcionek, czyli np. liter „n” i „u”, albo „d” i „p”.  A w przypadku omawianego czterowiersza podobne przestawienie dotyczy wyrazu „mansol”, w którym zamieniono „u” na „n”.

Zamiast karkołomnych kombinacji dokonywanych przez V. Ionescu z tym wyrazem, a zwłaszcza jego przeróbce na man. sol, co Ionescu tłumaczy jako skrót od „manus solus” ( łac. samotny mężczyzna ), albo nawet od „maneus solus” ( łac. mężczyzna, który żyje samotnie ), co uważa on, ze oznacza „celibat”, a stąd już prosta(?) konstatacja, że chodzi tu o papieża. Problem w tym, iż w przedruku wydania z 1555 r. dokonanym przez Bareste’a znajduje się wyraz „mansol”, ale z pewnością nie „man. sol”. To tylko pospolity termin „mausol”, (mauzoleum ) z równie banalnym zamienieniem lustrzanych czcionek w przedruku.

Najbardziej wyraźne jest jednak „preparowanie” tekstu do założonej z góry tezy, polegające na zamianie przedimka „du” na przedimek „de” przed wyrazem „mont”. Dla czytelników nie znających języka francuskiego może to wydawać się niewiele znacząca zmiana. Ma ona jednak zasadnicze wręcz znaczenie dla manipulacji dokonanej przez V. Ionescu. Niestety, konieczna jest dygresja na temat pewnej reguły wynikającej z gramatyki jęz. francuskiego. W tym języku rodzaj przedimka stojącego przed rzeczownikiem musi być zgodny z rodzajem tego rzeczownika.

Przedimek dla rzeczownika rodzaju żeńskiego ( zaczynającego się na spółgłoskę) posiada formę „la”, a odpowiednio dla męskiego, formę „le”. Jeśli rzeczownik będzie użyty w dopełniaczu, przyimek nadający następującemu po nim rzeczownikowi formę dopełniacza brzmi „de”. Dla rzeczowników rodzaju żeńskiego otrzymujemy formę „de la”, zaś dla męskiego „de le”, w skrócie „du”. Czyli, jeśli chcemy napisać np : od ( dla )  dziewczyny użyjemy „de la femme”. W przypadku zwrotu od ( dla ) chłopca użyjemy „du garçon”. Natomiast w przypadku nazwy własnej przedimek jest pomijany. Np. zwrot „żołnierz z Paryża” zapisujemy jako „le soldat de Paris”.

W czterowierszu 5/57 występuje rzeczownik pospolity „mont” ( góra, szczyt ), zgodnie z podaną regułą wymaga on przedimka „du”. Ale V. Ionescu z góry założył, iż wyraz „mont” będzie częścią ( skrótem ) wyrazu „montgolfière”, który jest rzeczownikiem rodzaju żeńskiego i jako taki wymaga przedimka „de la”. Ale Ionesco zamienia tylko „du” na „de”, opuszczając „la”, gdyż użycie samotnego  „de” jest oczywiste przed nazwą własną rzeczownika Montgolfier. Tym sprytnym semantycznym trickiem sugeruje, że Nostradamus miał na myśli właśnie nazwisko tej konkretnej postaci historycznej. Tyle, jeśli chodzi o dygresję gramatyczną.

Zajmiemy się teraz genezą wyrazu „mausol”, gdyż tak powinien brzmieć poprawny zapis. Aby znaleźć potwierdzenie, iż właśnie taka wersja jest poprawna, konieczna jest dygresja, tym razem natury historycznej. Otóż rodzinna miejscowość Nostradamusa, czyli miasteczko St. Rémy de Provance,  już w czasach rzymskich stanowiło ważny ośrodek handlowy, gdyż położone było przy jednej z ważniejszych dróg na linii północ – południe. Rzymianie rozbudowali miasteczko, aż do, już wówczas dużo starszego, Glanum ( Cité des Glaniques – odległe około mili od centrum St. Rémy ), gdzie stacjonował rzymski garnizon. W latach młodości Nostradamusa ( mieszkał w St. Rémy do 16 roku życia ) z Glanum pozostały tylko ruiny, stanowiące dzisiaj atrakcję turystyczną. Obok ruin wznosiły się inne pozostałości po obecności Rzymian, zwłaszcza dwa monumenty , nazywane „Les Antiques”. Gdy w ich otoczeniu bawił się mały Nostradamus, budowle te liczyły sobie już 14 wieków. I długo przed jego urodzeniem uważano, że jeden z tych monumentów to grobowiec dowódcy garnizonu rzymskiego imieniem Sextus.

Np. we wstępie do pierwszej swojej księgi ( „Excellent et moult utile Opuscule” ) Nostradamus określa siebie jako : „Sextropheae Natus Gallia”, czyli „urodzony  w krainie, gdzie znajduje się mauzolem Sextusa”. Na iglicy mauzoleum ( jednego z monumentów „Les antiques” ) jeszcze dzisiaj można odczytać napis: „SEX.L.M.IVLIEI.C.F.PARENTIBVS.SVEIS.”, co w pełnym rozwinięciu brzmi : „SEX(tus) L(ucius) M(arcus) IVLIEI C(aii) F(illi) PARENTIBVS SVEIS”, co po wykreśleniu nawiasów zawierających domyślniki brzmi :
„Sextus Lucius Marcus Julius Caius Filli Parentibus Sueis”.

Co prawda, nie jest to typowy grobowiec, ale okoliczni mieszkańcy “od zawsze” nazywali go “Le Mausole”. Wyraz ten we współczesnej francuszczyźnie ma formę „mausolée”.

Czyli, można chyba uznać, iż znana jest geneza użycia przez Nostradamusa wyrazu SEXT. w czterowierszu, będącym przedmiotem niniejszej opowieści.

U stóp owego mauzoleum znajduje się były klasztor ( aktualnie, w niezniszczonej jego części, funkcjonuje przytułek ). Już w XII wieku klasztor ten nazywał się St. Pol de Mausole. Pol to staroprowansalska wersja imienia Paul ( Paweł ).

Stojąc zaś u podnóża Le Mausole, na południe mamy widok na wysoki i postrzępiony
masyw górski Les Alpilles ze szczytem, zwanym w wersji ludowej Le Lion d’Arles ( Lew z Arles ). Szczyt ten na mapach nosi jednak nazwę Mont Gaussier,  wcześniej jego nazwa brzmiała Mont Gaulsier, zaś  w czasach Nostradamusa używano nazw Gausserius lub Galserius. Możliwe jest zatem, że Nostradamus albo stworzył jakąś kompilację nazw wówczas używanych, albo też ówcześni drukarze popełnili błąd w doborze czcionek. Co więcej, Mont Gaussier i sąsiadujący z nim drugi szczyt (niższy ) nazywane są „Les Deus Roches” ( „dwie Skały „ ). To raczej bez cienia wątpliwości wyjaśnia kolejny  termin z czterowiersza, brzmiący : „deus Rocs”.

Ten niższy szczyt na mapach ( tych bardziej szczegółowych ) nosi natomiast nazwę
„Le Rocher des Deus Trous” ( Skała z Dwiema Dziurami” ). Gdy patrzy się nań od strony Le Mausole wyraźnie widać dwie olbrzymie dziury w stoku tej góry. Natomiast widok rozciągający się z jednego z tych otworów pozwala dojrzeć w dole nie tylko całe miasteczko St. Rémy, ale także ruiny Glanum oraz Le Mausole. Miejsce to było idealnym punktem obserwacyjnym dla wartowników strzegących rzymskiego garnizonu stacjonującego w Glanum.

To w zasadzie byłoby już kompletne rozszyfrowanie genezy zawartości czterowiersza 5/57. Pozostała tylko kwestia nazwy Aventin. W Rzymie na wzgórzu awentyńskim znajdują się ruiny dużej świątyni bogini Diany. Być może, gdyby podobne ruiny odkryto w okolicy St. Rémy, wówczas jasna stałaby się i ta przenośnia, której użył Nostradamus.

O poprawności przedstawionej genezy świadczy treść innego czterowiersza ze zbioru centuriów, korespondującego tematycznie z wyżej omówionym.  Jest nim czterowiersz oznaczony 4/27, który w cytowanej już pracy Garencierés’a
podano w wersji :

„Salon, Mansol, de Sex, Larc,
Ou est debout encore la Pyramide
Viendront livrer le Priuce Denemark,
Rachat honny au temple l’Artemide,”

czyli

“Salon, Mansol, Tarascon, Desex i łuk
Gdzie po dziś dzień stoi Piramida.
Przyjdą księciu Danii na ratunek.
Okup haniebny złożą w świątyni Artemidy,”

Garencierés w swojej edycji powtórzył błędy zecerskie oraz popełnił własne. Np. nie wiadomo po co umieścił przecinek na końcu ostatniej linijki, a po słowie Sex nie dostawił kropki.

Skorygujemy też inne błędy Garencierés’a, wg tego co już wiemy.

Odwrócił literę „n” w słowie Prince, podobnie jak literę „u” w słowie Mansol. Najprostszym wyjaśnieniem jest, że powtórzył w swojej edycji „Centuriów” typowe błędy zecerskie. Natomiast słowo Larc w poprawnej francuszczyźnie pisane powinno być jako  l’arc  ( łuk ). I okazuje się, że w czterowierszu 4/27 znajdziemy sporo terminów, przy których wcale nie potrzeba nadwyrężać zbytnio fantazji.

Salon to Salon de Provence, miejscowość w Prowansji, gdzie Nostradamus spędził dojrzałe lata swojego życia i w której życie to zakończył. Odległe jest niespełna 30 km od St. Rémy de Provence, gdzie się urodził. Le Mausol – omówiony już dość szczegółowo zabytek w pobliżu St. Rémy. Tarascon  –  miasteczko w Prowansji odległe o około 15 km od St. Rémy. Pozostają zatem do wyjaśnienia i zlokalizowania tylko ów „łuk” i „piramida”. Mimo tego, zagadka ta okazuje się niezbyt trudna.

W Prowansji zachowało się kilka łuków zbudowanych przez Rzymian, akurat jeden z nich, naprawdę bardzo widowiskowy,  wchodzi w skład kompleksu Le Mausol, położonego niedaleko St. Rémy. Wiemy także, że wzniósł go Juliusz Cezar na pamiątkę swego zwycięstwa, odniesionego w roku 52 przed urodzeniem Chrystusa,  nad wodzem Galów – Wercyngoteryksem. Tyle, jeśli chodzi o ów „łuk”.

W pobliżu Le Mausol znajduje się również kamieniołom, z którego korzystali już Rzymianie, budując fortyfikacje Glanum i rozbudowując St. Rémy. Obecnie kamieniołom jest jedną z turystycznych atrakcji regionu. W informatorach turystycznych określany jest jako „La Pyramide”. Od dawien dawna tak ten kamieniołom nazywano, z pewnością na długo przed narodzeniem Nostradamusa. A gdy spojrzymy z dna wyrobiska na jego zbocza i kamienne ściany wręcz narzuci się nam skojarzenie adekwatne do tej tradycyjnej nazwy.

Każdy niech sam sobie odpowie, czyje wyjaśnienia lub interpretacja jest bardziej logiczne, mniej udziwnione i, nawet intuicyjnie, zgodne z poczuciem rzeczywistości.

W podobny sposób zostały przeanalizowane manipulacje na jeszcze innych, najbardziej znanych i nagłośnionych „przepowiedniach” Nostradamusa. W niektórych przypadkach natężenie nonsensów zaproponowanych przez liczne grono ich „interpretatorów” jest bodajże jeszcze większe. Ale we wszystkich bez wyjątku chodzi o ten sam cel, by za pomocą dorabiania „gęby” Nostradamusowi, interpretatorzy dorobili sobie rozgłosu i kasy.

 

egzorcyzmy.katolik.pl

 

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*